Japonia, dzień 5 - śnieg i herbata ryżowa

Dzisiaj do Japonii zawitała zima! Co prawda tylko na jakąś godzinkę, ale zawsze. Padający śnieg był drobny i wątły. Bałwana ulepić się nie dało, chyba że w powietrzu bo śnieg zaraz topniał po zetknięciu z ziemią. Pod koniec tej “śnieżycy” niebo już było czyste i świeciło słońce. Najstarsi górale Japończycy mówią że zima może jeszcze raz zaatakować w tym roku, lecz zapewne nie z taką siłą 🙂

Herbata ryżowa

Herbata ryżowaO czymś takim jeszcze nie słyszałem – herbata ryżowa. Ta którą zostałem poczęstowany była z osobistych zapasów jednej z pracownic biura. Akurat ta nie jest czystą herbatą ryżową a mieszanką tejże z zieloną herbatą, a do tego podobno to taka z górnej półki.
Nie czekając długo zaparzyłem. Kolor miała zielonkawo-żółty, tutaj ludzie bardziej świadomi kolorowo zapewne powiedzieliby “seledynowy”.
Na pierwszy ogień poszedł zapach – idealny z waflami ryżowymi.
Smak – hmmm wafle ryżowe w płynie. Nie inaczej tylko właśnie dokładnie tak jak smakują zwykłe wafle ryżowe ze stokrotki. Lekko papierowy posmak prażonego ryżu.
Ktokolwiek jadł takie wafle może spokojnie powiedzieć że pił herbatę ryżową.

Pozostając w temacie jedzenia, dzisiaj na lunch zafundowałem sobie “german steak”. Brzmi ciekawie, jak się okazuje jest to najzwyklejszy kotlet mielony 🙂
Od prawie tygodnia okoliczności zmuszają mnie do jedzenia pałeczkami. Ogólnie nie mam z tym problemu dopóki jedzenie jest w większych kawałkach. Dzisiejszy lunch był dla mnie nie lada wyzwaniem w postaci groszku. Uwierzcie mi na słowo, nie jest łatwo jeść groszek pałeczkami. Dlatego kiedy udało mi się złapać dwa ziarenka groszku za jednym razem poczułem się co najmniej jakbym zdobył Mount Everest albo wylądował na księżycu 🙂 Byłem z siebie tak dumny że musiałem to uwiecznić na zdjęciu 🙂
Poniżej widać także zieloną bułeczkę. W zestawie była jeszcze pomarańczowa. O ile pomarańczowa bułka jest po prostu z dodatkiem marchewki to ta zielona była z dodatkiem zielonej herbaty. Kolejna nowość – chleb z dodatkiem herbaty!

 

Na koniec dwie ciekawostki:
1. Zawsze zastanawiałem się o co dokładnie chodzi z tymi maskami chirurgicznymi, które na co dzień noszą Japończycy. Okazuje się że głównym powodem jest fakt że osoba w takiej masce nie chce rozsiewać zarazków i zarażać innych. Kolejnym powodem jest to że taka maska chroni od wiatru i zimna. Patrząc na temperatury w Polsce to Japończycy chyba by musieli ubierać się w kombinezony kosmonautów żeby przeżyć w takich warunkach 🙂
2. Tutaj ludzie nie mówią “na zdrowie” po kichnięciu. Nikt nie zwraca na to większej uwagi.

comments powered by Disqus