Korea Południowa - Seul - ostatni dzień

Hotel Renaissance Ostatni dzień w Seulu. Przenoszę się na kolejne pięć dni do Kobe w Japonii. Lot mam dopiero wieczorem, więc trzeba maksymalnie wykorzystać wolny czas. Wstałem rano, zwinąłem swoje zabawki i ruszyłem w stronę najwyższego punktu widokowego w Seulu. Bagaż zostawiłem w przechowalni w hotelu. Tutaj muszę wspomnieć, że Koreański oddział firmy zakwaterował mnie w bardzo fajnym hotelu, zdjęcie lobby obok 🙂

Seoul Tower (Namsan Tower)

Wieża jest najwyższym punktem widokowym, na który można wejść / wjechać. Wyżej to już tylko samolotem. Wieża stoi na szczycie wzgórza Namsan. Na samą górę nie można wjechać samochodem, ale są ładne, widokowe ścieżki dla pieszych turystów, oraz co chwilę odjeżdżają autobusy. Z najwyższego przystanku, to już tylko kilka minut piechotką i docieramy na mały placyk z kafejkami, tarasami widokowymi i o dziwno "bamba lamba" Indianinem. Oni są wszędzie 🙂
Wielokrotnie, w różnych krajach widziałem bardzo fajny zwyczaj przypinania kłódek do lampy, płotu czy ogrodzenia. Na tych kłódkach zakochani zapisują swoje imiona i tym aktem zapinania kłódki przypieczętowują swoją miłość. Gdziekolwiek się z tym zwyczajem spotykałem, co najwyżej mógłbym powiedzieć, że kłódek było "sporo". Koreańczycy się nie cackają, a kłódek było tam baaaardzo dużo, spokojnie można powiedzieć tysiące. Z jednej strony wieży calutkie ogrodzenie było obczepione kłódkami, a z drugiej ustawione były specjalne metalowe drzewka, także całkowicie pokryte kłódkami. Takiej ilości kłódek w jednym miejscu jeszcze nigdzie nie widziałem.

     

Widok ze szczytu wieży jest na prawdę imponujący. Na każdym z okien widokowych jest naklejona nazwa innego miasta leżącego tysiące kilometrów w prostej linii od nas.

    

Żegnaj Koreo Południowa

Z ciężkim sercem opuszczam Seul, bo chętnie bym tu jeszcze posiedział i pozwiedzał, szczególnie okolice pozamiejskie.

Gimbap Na lotnisku okazało się, że mój samolot ma godzinne opóźnienie, więc zacząłem się błąkać po lotniskowych sklepach i knajpach. Zagrzałem na chwilę miejsce w jakiejś kafejce gdzie zauważyłem, że mają koreańską wersję sushi czyli gimbap. Kolejna tradycyjna potrwa zaliczona 🙂

Kilka ogólnych spostrzeżeń:

  • Prawie wszyscy mają wielkie telefony typu Samsung Galaxy Note,
  • w metrze mają zasięg w telefonach i dostępne, płatne WiFi,
  • bardzo często na przejściu dla pieszych, na chodniku można spotkać czekającego na zielone światło motocyklistę, a raczej skuterowca. Również często jeżdżą oni bez kasków,
  • taksówki są stosunkowo tanie,
  • w większości przypadków, bez problemów dogadamy się po angielsku,
  • ogólnie ludzie są bardzo życzliwi.

Poniżej krótki filmik Osaki z lotu ptaka.

Seul, żegnaj – Osaka / Kobe, witaj 🙂

comments powered by Disqus