Korea Południowa - Seul

Korea Południowa

A ja znowu w podróży. Teraz wysłali mnie do Korei, a potem znowu do Japonii.
Tym razem leciałem bezpośrednio z Londynu do Seulu, bez żadnych przesiadek. Poprzednio leciałem włoskimi liniami Alitalia, teraz Asiana Airlines. Rożnica była znaczna, na korzyść Asiana. Nic mi na głowę nie kapało, jakoś miejsca na nogi było więcej, i nic nie trzeszczało ani nie skrzypiało podczas lotu. Nawet kocyki i poduszki były lepszej jakości 🙂 Dodatkowo oba miejsca obok mnie były wolne, więc mogłem się spokojnie rozłożyć na wszystkich trzech siedzeniach i przespać część podróży.
Przy rezerwacji lotu zadbałem o dobre miejsca, przy oknie. Niestety zapomniałem załatwić z "górą" bezchmurnego nieba. O ile miejsce było idealne, to i tak nie udało mi się zrobić żadnych zdjęć, bo większą część lotu odbyliśmy w nocy. Część za dnia także nie dała okazji do zdjęć, wszystko zakrywała gruba warstwa chmur.

Seul – Veni, Vidi, Vici

Veni – jest już faktem, Vidi – jestem w trakcie, Vici – raczej nie zamierzam 🙂
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, a raczej "w nos", po wylądowaniu to, że powietrze mają tutaj czyste jak na Śląsku 30 lat temu. Można sobie kawałek ukroić i schować do plecaka na później. Druga sprawa, już pozytywna, to świetnie zorganizowany transport z lotniska do miasta. Warszawskie Okęcie musi się jeszcze wiele nauczyć. Specjalne, tanie autobusy jeżdżące do wszystkich dużych hoteli w Seulu, odchodzą co kilka minut. Przez "tanie" rozumiem tylko cenę, bo standard jest na wysokim poziomie.

  

Teraz, prysznic i spać. Jutro do roboty, a prawidłowe zwiedzanie w sobotę i kawałek niedzieli 🙂

comments powered by Disqus